Strona główna » Wiedza » Profilaktyka » Szpinakowe śledztwo. Kryminolog na tropie żelaza

Szpinakowe śledztwo. Kryminolog na tropie żelaza

Jedz szpinak, będziesz zdrowszy, bo ma dużo żelaza. To jeden z najpopularniejszych mitów na temat szpinaku. Ale tych mitów jest jeszcze więcej, nawet teoria o obaleniu tego mitu, jest… oparta na micie.

Zgodnie z ludową legendą szpinak jest bardzo bogatym żródłem żelaza. To właśnie mit. Korzeni tej teorii możemy szukać jeszcze w średniowieczu. Potem szpinak przestał cieszyć się specjalnym zainteresowaniem aż do XIX wieku, gdy pielęgniarki od św. Wincentego a Paulo przyrządzały specjalny wywar ze szpinaku. Miał on stawiać na nogi słabowitych i wzmacniać przewlekle chorych. Kolejny renesans przeżywał szpinak już dzięki reklamie. Amerykańscy farmerzy lobbowali za swoim produktem. Wymyślili więc, że zaczną podkreślać jego walory zdrowotne, które bez wątpienia posiada. Jednak do zbiorowej świadomości szpinak przeniknął dzięki kreskówce z marynarzem Popeye. Wciągał on całą puszkę szpinaku przez słynną fajkę, by po chwili prężyć ogromne muskuły na ramionach. Gdy jednak dokładnie prześledzić mitologię wokół Popeye okazuje się, że reklamował on raczej witaminę A. Kreskówka odniosła sukces, tak jak i szpinak, którego spożycie w USA w czasach świetności Popeye wzrosło o ponad 30 procent. Warto wspomnieć, że były to czasy kryzysy i niedoborów mięsa. Szpinak uznawano częściowo za jego zamiennik.

I tu pojawia się kolejny mit. Wokół mitu.

To tylko anegdota

Zdaniem wielu publicystów cała historia związana z niezwykłymi właściwościami szpinaku wiąże się z pewną anegdotą. W jednym z wydań magazynu Focus możemy na przykład przeczytać: “Roślina ta zawdzięcza bowiem swoją sławę… błędowi pewnej sekretarki. W 1890 roku jeden z amerykańskich naukowców prowadził szczegółowe badania nad szpinakiem. Jego asystentka, zamiast wpisać w raporcie, że 100 gramów szpinaku zawiera 3 miligramy żelaza, pomyliła się i napisała 30. Dzięki jej niedopatrzeniu szpinak zyskał sławę nadzwyczaj zdrowego warzywa a dzieci od pokoleń zmuszane są do jego konsumpcji.” Jednak ta anegdota ma tak wiele niedomówień, że postanowiliśmy się jej przyjrzeć z bliska.

Szpinakowe oszustwo?

Pierwszy, który opisał “szpinakowe oszustwo” był Terence John Hamblin. W 1981 roku w prestiżowym British Medical Journal, hematolog opisał wiele naukowych nieporozumień, błędów i oszustw, które przedarły się do masowej świadomości. Jednym z takich błędów miał być właśnie mit szpinakowy. I właśnie na podstawie artykułu Hamblina powstał kolejny mit, wokół mitu. Okazuje się, że Hamblin nie miał ambicji napisać poważnego tekstu naukowego, bogatego w materiały źródłowe i badania. Poproszono go o stworzenie lekkiej historii, którą można z przyjemnością przeczytać przy kominku w święta Bożego Narodzenia. I tak uczynił. Myli się jednak Focus pisząc o amerykańskich naukowcach i sekretarce. Hamblin jako pierwotne żródło błędnych danych o zawartości żelaza w szpinaku wskazuje Niemców.

To Niemcy byli pierwsi

Emil Theodor von Wolff i Gustav von Bunge badali zawartość składników odżywczych w roślinach. I rzeczywiście. W książce “Aschen-Analysen v. landwirtschaftlichen Producten, Fabrik-Abfällen u. wildwachsenden Pflanzen” możemy znaleźć wzmiankę o szpinaku. Podobnie jak w publikacji Gustava von Bunge. Trudno jednak znaleźć wiarygodne żródła, które tłumaczyłyby, że w tychże pracach pojawiły się błędy w pomiarach. Faktycznie na doświadczenia Niemców powoływali się potem inni naukowcy, nie zawsze weryfikując ich badania.

Kryminolog na tropie

Szpinakowe oszustwo opisane przez Hamblinga zaczęło więc budzić ciekawość naukowców na całym świecie. Jak to możliwe, że wszyscy dali się zwieść jakiemuś błędowi z przeszłości?

Kto lepiej zajmie się takim śledztwem niż prawdziwy kryminolog? Brytyjczyk Mike Sutton rzucił się w wir poszukiwań. Podejrzany był dla niego zarówno Popeye, jak i Hambling oraz Wolff z Bunge. Efekty swojego dochodzenia opublikowała w Journal of Criminology.

Zdaniem Suttona Popeye jest niewinny i został błędnie wmieszany w żelazowo-szpinakową aferę. Popularną do dziś kreskówkę stworzył Elzie Crisler Segar, a stworzona przez niego postć po raz pierwszy o szpinaku powiedziała 3 lipca 1932 roku. Tyle, że Popeye argumentował to… bogactwem witaminy A w zielonych liściach. Z resztą Popeye nie mógł mieć także przypisywanego mu wpływu na 33 proc. wzrost spożycia szpinaku w Stanach Zjednoczonych. Taki skok odnotowano w latach wcześniejszych (1915 i 1928) a więc zanim Popeye pojawił się na ekranach.

Suszony zamiast świeżego

Błąd, który jest często wypominany badaczom związany z dziesięciokrotnym zawyżeniem ilości żelaza w szpinaku wcale nie musiał wynikać z błędnego postawienia przecinka. W 1934 roku badacze na Uniwersytetu Wisconsin popełnili podobny błąd ale wynikał on z innej metodologii badań. Analizowali oni skład suszonego szpinaku. 100 gram suszonej rośliny zawiera właśnie 10-20 krotnie bardziej skondensowaną ilość żelaza. Z resztą Sherman, Elvehjem i Hart sprostowali dwa lata później swoje wyniki. W ich pierwotnej pracy nie ma też żadnych odwołań do wyników Wolffa i Bunge, więc trudno mówić o powielaniu ich błędów.

Jedz szpinak, będziesz zdrowszy!

Jak to więc z tym szpinakiem jest? Faktycznie w 100 gramach tej rośliny znajduje się ok. 2,7 mg żelaza. Tymczasem mężczyźni potrzebują go minimum 8 mg dziennie a kobiety 18 mg (ciężarne mają większe zapotrzebowanie). Ważna jest także forma żelaza. Ta zawarta w szpinaku jest słabo przyswajana przez organizm człowieka. Nie rezygnujmy jednak z tej rośliny. To doskonałe źródło witaminy K i A. Zawiera też sporo witaminy C i manganu.

 

Aschen-Analysen v. landwirtschaftlichen Producten, Fabrik-Abfällen u. wildwachsenden Pflanzen. Emil Theodor von Wolff. 1871.

Spinach, Iron and Popeye: Ironic lessons from biochemistry and history on the importance of healthy eating, healthy scepticism and adequate citation. Mike Sutton. Internet Journal of Criminology. 2010

Fake! Hamblin, T.J. British Medical Journal Vol. 283.19–26. 1981