Bezpieczniejsza lukrecja

Lukrecja, która kojarzy się nam częściej z łakociami niż z lekiem jest znana w medycynie od setek lat. Jednym z podstawowych składników tego zioła jest glicyryzyna. Dlaczego więc dla wielu osób tak ważne jest przyjmowanie lukrecji częściowo pozbawione glicyryzyny (deglicyryzowanej – DGL)? Chodzi o bezpieczeństwo.

Pamiętacie swój pierwszy kontakt z lukrecją w dzieciństwie? Najprawdopodobniej były to jakieś łakocie. Może charakterystyczne długie, przypominające paski, elastyczne, czarne cukierki? Ich smak był tak dominujący, że często cukierki te nazywa się po prostu lukrecją. Jest w tym tylko trochę prawdy.

Lukrecja to całkiem sympatyczna roślina przypominająca nieco bób (w istocie należy do rodziny bobowatych). Jej łodyga może mieć nawet 1,5 metra wysokości, ale to korzenie są najcenniejsze. Są dosyć zaborcze jeśli chodzi o miejsca w które się zapuszczają. Od głównego korzenia odchodzą bowiem inne, które zapuszczają się kilka metrów wgłąb gleby. Rozłogi z kolei opanowują teren na kilka metrów w bok. Dlaczego to takie ważne? Bo lukrecję możemy poznać właśnie także dzięki temu, że tworzy gęste zarośla. Z korzeni wyrastają bowiem pędy i roślina rozrasta się w skupiska. Nie wszyscy rolnicy je więc lubią, bo trudno wyplenić roślinę, która tak zdecydowanie podbija swoje otoczenie.

Gdy już jednak wyrwiemy korzenie to po ich okorowaniu i wysuszeniu zachowują żółty kolor. Nie zwracają na siebie uwagi aromatem. Mają jednak pewien niezwykły składnik, obok którego trudno jest przejść obojętnie. Chemicy nazywają go trójterpenami, glicyryzyną, kwasem glicyryzynowym.

Lukrecja 50 razy słodsza od cukru

I w ten sposób dotarliśmy do początku procesu związanego z deglicyryzacją. Glicyryzyna ma bowiem ciekawe właściwości. Jest wykorzystywana do produkcji słodyczy gdyż związek ten  jest około 50 razy słodszy od zwykłego białego cukru!

Glicyryzyna posiada silne własności wiązania wody w skórze, jest więc skutecznym składnikiem nawilżającym. No i tu się zaczyna mały kłopot. Bowiem o ile w kosmetykach właściwość ta może być bardzo porządana, to nie zawsze jest ona tak potrzebna. Lukrecja spożywana w większych ilościach może bowiem wpłynąć na podniesienie ciśnienia krwi.

Zostawić w lukrecji to, co najlepsze

Dlatego w przemyśle farmaceutycznym wykorzystuje się  dwa rodzaje lukrecji: standardową (najczęściej w postaci sproszkowanego preparatu) i deglicyryzowaną (w skrócie DGL). Z tej drugiej usuwana jest gliceryzyna właśnie. Ktoś może w tym momencie spytać, to po co w ogóle korzystać z lukrecji?

Deglicyryzowana lukrecja zachowuje całą swoją moc leczniczych właściwości głównie dzięki flawonoidom (likwirytyna, izolikwirytyna, likwirytygenina, likoflawonol), które nie są naruszane w procesie usuwania gliceryzyny. W lukrecji DGL pozostają także izoflawony (glabrydyna, glabren, hispaglabrydyna A i B oraz formononetyna), saponiny, polisacharydy, fitosterole, pektyny, aminokwasy i minerały.

 

Antioxidant Constituents from Licorice Roots: Isolation, Structure Elucidation and Antioxidative Capacity Toward LDL Oxidation, Jacob Vaya, Paula A. Belinky, Michael Aviram, Free Radical Biology and Medicine, Volume 23, Issue 2, 1997

Licorice and Cancer, Zhi Y. Wang & Daniel W. Nixon, Nutrition and Cancer, Volume 39, Issue 1, 2001