Strona główna » Wiedza » Profilaktyka i leczenie » Żurawina. Indiańskie żurawie kochały cytrynę dla ubogich

Żurawina. Indiańskie żurawie kochały cytrynę dla ubogich

Całkiem słusznie żurawina kojarzy się wielu osobom z lekko oszronionym, czerwonym owocem, pojawiającym się na polskich stołach w formie sosu lub kisielu późną jesienią i zimą. Do dziś pamiętam jak w dzieciństwie, tata zabierał nas, po pierwszych przymrozkach, na bagna. To byłą przygoda! Podróż przez las i brodzenie w zamarzających grząskich zaroślach, by wyłuskiwać lekko zmrożone czerwone jagody. Świeże nie kusiły tak, jak te letnie, fioletowe jagody, czy poziomki zbierane nieopodal. Jesienne zbiory były kwaskowate i lekko cierpkie. Dziś wiem, że kwaśność owoce zawdzięczają kwasom organicznym (cytrynowy, chininowy, jabłkowy, benzoesowy, galusowy, hipurowy) a cierpki smak proantocyjanidynom.

Wielkie i małe owoce?

Dziś przeciskając się między stoiskami na targu możemy znaleźć żurawiny różniące się nieco wyglądem. Podział jest przeważnie prosty. Te małe, to nasze, polskie żurawiny błotne (Vaccinium oxycoccus) zbierane najczęściej na torfowiskach. Znacznie bardziej okazałe są żurawiny wielkoowocowe nazywane żurawiną amerykańską (Vaccinium macrocarpon). Nieznacznie różnią się one właściwościami, choć ta druga odmiana jest uznawana za bogatszą w składniki aktywne i stała się także znacznie bardziej powszechna, gdyż lepiej opanowano jej hodowlę, zbiory, a sam krzew jest wydajniejszy.

Żurawina spod lodowca

Historia rosnącej popularności żurawiny jest bardzo ciekawa i w dużym stopniu zawdzięczamy to Indianom, choć już dawni Słowianie używali jej do leczenia zapaleń pęcherza, przeziębień i reumatyzmu. Wszystko zaczęło się jednak dziesiątki tysięcy lat temu, gdy cofające się lodowce żłobiły ogromne wgłębienia w ziemi. Stopniowo zapełniały się one piaskiem, gliną, roślinami, stojącą wodą. W ten sposób powoli powstawały wielkie obszary torfowisk. Jedną z roślin, która doskonale czuje się w takim środowisku jest właśnie żurawina. Tak jak Słowianie, także i rdzenni mieszkańcy Ameryki interesowali się jej owocami. Miały one różne nazwy. Indianie Wampanoag mówili na nie „sasumuneash” co można tłumaczyć jak kwaśne jagody. Lud ten przywiązywał dużą wagę do tego właśnie owocu, który często ratował im życie. Uważali, że symbolizuje pokój i przyjaźń.

Indianie kochali żurawinę

Przez 12 tysięcy lat oprócz zastosowań leczniczych, był dla nich także doskonałym pożywieniem przez sporą część roku. Zbierany jesienią służył do farbowania tkanin i jedzenia oraz konserwacji żywności. Suszone mięso z tłuszczem zwierzęcym i żurawiną mogło być przechowywane przez całą zimę. Same suszone owoce także można długo trzymać w spiżarni. Innym sposobem było zakopywanie owoców głęboko w ziemi, co miało przedłużyć ich świeżość.
Gdy pierwsi pielgrzymi dotarli do terenów Massachusetts zamieszkiwanych przez Wampanoag, gospodarze tych ziem witali gości właśnie żurawiną, co miało symbolizować ich pokojowe nastawienie. W XVII i XVII wieku dla przybyszów zza oceanu nie była to specjalna nowość, gdyż Holendrzy, Francuzi oraz Anglicy doskonale ją znali, mawiając na to jagody (ang. barries) na żurawiu (ang. crane) czyli cranberries (żurawiny).

Żurawinowa gorączka złota

Popularność żurawiny zaczęła rosnąć dzięki kolonizatorom Ameryki. Jednym z nich był Henry Hall z Dennis w stanie Massachusets. Na jego torfowiskach tradycyjnie rosła żurawina. Zauważył jednak, że lekko przysypana ziemią rośnie znacznie lepiej. To odkrycie dało początek przemysłowej produkcji owoców. Okoliczni przedsiębiorcy postanowili skorzystać z jego pomysłu i także hodować rośliny. W okolicy wybuchła wkrótce „gorączka żurawiny”, choć na znacznie mniejszą skalę niż gorączka złota. W poszukiwaniu fortuny nie ciągnęły do Massachusets tłumy śmiałków. To pomysł zaczął się rozprzestrzeniać, także na tereny kanadyjskie, również tradycyjnie bogate w połacie torfowisk, które trudno było eksploatować.

Później na pola wkroczyła technika i nauka. Zaobserwowano bowiem, że owoc ma komory powietrzne. Utrzymuje si więc na wodzie. Aby ułatwić zbiory farmerzy zalewają pola wodą. Jej strumień, oraz tworzące się prądy i wiry same oddzielają owoce od gałązek. Do całego procesu bardziej pasuje więc słowo połowy niż klasyczne zbieranie jagód. Tworzą się więc jeziora pokryte gęsto czerwonymi kuleczkami (patrz zdjęcie u góry), które zasysają specjalne maszyny, tak, żeby nie uszkodzić ani owoców, ani krzewów. Dziś Stany Zjednoczone i Kanada są liderami w produkcji żurawiny, a tamtejsza odmiana wielkoowocowa rozprzestrzeniła się także w Europie.

Bogata cytryna dla ubogich

Dawniej nazywana była cytryną dla ubogich. Głównie ze względu na swój kwaskowaty smak i zawartość witaminy C (15 mg w 100 g). To jednak tylko początek długiej listy innych ważnych składników żurawiny, która jest bogata w witaminy, sole mineralne, błonnik i inne związki bioaktywne o działaniu przeciwutleniającym i przeciwdrobnoustrojowym (związki fenolowe, antocyjany, tokotrienole, flawonoidy, kwasy organiczne, katechiny i niewielkie ilości cukrów).
Już ponad 170 lat temu opisano pomocne działanie żurawiny w przypadku infekcji dróg moczowych, między innymi dzięki obniżaniu pH w moczu co nie sprzyja rozwojowi bakterii oraz utrudnianiu przyczepianie się bakterii (Escherichia coli) do nabłonka wyściełającego drogi moczowe. Podawanie żurawin ułatwia ponadto kurację antybiotykową, zapobiega nawrotom stanów zapalnych i działa profilaktycznie na drogi moczowe. Trwają także badania nad ich rolą w zapobieganiu nowotworów i działaniu przeciwutleniającym oraz ogólnie przeciwdrobnoustrojowym.