Strona główna » Wiedza » Profilaktyka i leczenie » Wpływ diety na zachowanie dzieci

Wpływ diety na zachowanie dzieci

Teoretycznie wszyscy mamy świadomość, że dieta wpływa na nasze samopoczucie. Od lat „poprawiamy” sobie nastrój słodyczami, alkoholem czy ulubioną pizzą, daniem z grilla lub pieczenią. Związków między zachowaniem a tym, co jemy jest jeszcze więcej. Kawa pobudza, zioła mogą działać uspokajająco, niedobory minerałów lub witamin odbierają nam energię. A gdyby tak zajrzeć jeszcze głębiej?

Dieta Feingolda

Cofnijmy się więc do lat 60-tych. Do gabinetu doktora Bena Feingolda. Kim był? Ambitnym amerykańskim pediatrą, który nauki pobierał jeszcze na Uniwersytecie Wiedeńskim, by w latach 40-tych zostać jednym z najlepszych alergologów w Los Angeles. Obserwował wiele przypadków reakcji ciała na pożywienie. W literaturze światowej pojawiało się wówczas coraz więcej badań na temat alergii pokarmowych. Feingold okazał się na szczęście bardzo uważnym obserwatorem i analitykiem. Obserwował nie tylko zmiany na ciele, ale i reakcje emocjonalne dzieci oraz wpływ rewolucji żywieniowej w USA. W sklepach zaczęło pojawiać się coraz więcej konserwowanej żywności.
W 1965 roku Feingold rozpoczął obserwacje związków między niektórymi produktami spożywczymi oraz chemicznymi dodatkami do nich a zachowaniem dzieci oraz ich zaburzeń uczenia się. W latach 70-tych był już głównym orędownikiem wprowadzenie niezbędnych regulacji dietetycznych uwzględniających różne środki używane do produkcji żywności.

Nadpobudliwość związana z żywnością

Swoje odkrycia przedstawił w Amerykańskim Stowarzyszeniu Lekarskim w czerwcu 1973 r. Rozpoczął tym ogólnokrajową dyskusję. Nie była ona jednak łatwa. Lobby producentów żywności podważało jego teorię, która jeszcze przez kolejne dekady była poddawana krytyce. Często słusznej, bo Feingold miał świadomość, że badania nad biochemicznymi reakcjami organizmu na różne składniki diety i ich wpływ na zachowanie potrwają dziesięciolecia. Lekarz był jednak niestrudzony: opracował własną dietę ograniczającą spożycie pokarmów zawierających sztuczne substancje konserwujące, koloryzujące, smakowe. Podróżował po kraju, namawiał, ostrzegał i pomagał. Miał wielu krytyków wśród badaczy i wielu zwolenników wśród rodziców dzieci, którym dieta pomagała. W końcu jednak dopiął swego, choć głównie po śmierci.

ADHD na sklepowej półce

Wzbudził dyskusję naukowców, którzy dziś właśnie w diecie upatrują często pomocy w leczeniu ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder), czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej i zaburzenia uwagi oraz ADD (Attention Deficit Disorder). Dziś w Polsce ADHD i ADD to uznane jednostki chorobowe. Poniekąd Feingold wpłynął także na rozwój badań, które zaowocowały stanowiskiem Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrów. Organizacja ta jest zdania że spożycie np. cukru, czy produktów zawierających konserwanty oraz żywności przetworzonej zawierającej izomery trans (burgery, frytki, pączki, różne wysoko przetworzone słodycze), może prowadzić do powstawania zespołu nadpobudliwości. Obecnie istnieje wiele badań wskazujących, że zaburzenia uwagi, aktywności są związane ze spożyciem produktów mlecznych zawierających kazeinę. Dieta ograniczająca gluten, cukier, środki konserwujące i barwniki także może poprawić efekty leczenia ADHD.

Na co należy uważać wybierając produkty:

  • Glutaminian sodu
    Glutaminian sodu (E621) jest powszechnym dodawanym składnikiem do żywności jako wzmacniacz smaku. Występuje również naturalnie w warzywach i owocach. Wiele badań wskazuje na związek między nadmiernym spożyciem glutaminianów z astmą, bólem głowy, pokrzywką i obrzękiem naczynioruchowym, nieżytem nosa, zaburzeniami psychicznymi
  • Benzoesany
    Kwas benzoesowy jest produkowany przez wiele roślin. Znajduje się także w naturalnych produktach zwierzęcych. Benzoesany (E210-E219) są również dodawane w znacznie wyższych stężeniach do napojów bezalkoholowych, dżemów, słodyczy, czekoladek, lodów, pikli.
    Benzoesany wiązane są z przewlekłą pokrzywką, astmą, atopowym zapaleniem skóry, nieżytem nosa i anafilaksją. Wciąż jednak stosunkowo niewiele jest badań potwierdzających bezpośrednie związki benzoesanów z tymi chorobami.
  • Aspartam
    W skład aspartamu wchodzą takie związki chemiczne, jak: kwas asparginowy, fenyloalanina i metanol. Najbardziej szkodliwy jest ten ostatni, gdyż jest metabolizowany w organizmie do kwasu mrówkowego i formaldehydu, substancji silnie toksycznych. Wysoka koncentracja fenyloalaniny wiąże się z obniżeniem ilości serotoniny w mózgu. Istnieją badania wskazujące na zależność pomiędzy obniżoną koncentracją serotoniny w mózgu a nadpobudliwością i agresywnym zachowaniem.
  • Azotany i azotyny
    Azotany i azotyny (E249-E252) to kolejne substancje dopuszczone do spożycia w ograniczonej ilości, które mogą mieć wpływ na nasze zdrowie i zachowanie. Często stosuje się je do konserwacji mięsa i produkcji niektórych serów żółtych. Można wiązać je z przyczynami powstawania bólów głowy, podrażnienia żołądka i skóry. Badanie przeprowadzone przez Centrum Badań nad Rakiem na Hawajach i Uniwersytet Południowej Kalifornii sugeruje związek między jedzeniem przetworzonych mięs i ryzykiem występowania raka trzustki.
  • Siarczyny
    Najczęściej o siarce słyszymy w kontekście zanieczyszczenia powietrza (dwutlenek siarki). Jej związki dodawane są jednak także do żywności (E220-E227) jako konserwant i substancja chroniąca barwę (zapobiegania enzymatycznemu i nieenzymatycznemu brązowieniu, utlenianiu). Unia Europejska jak i Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wprowadziły przepisy dotyczące stosowania siarczynów, wymagających oznakowania żywności o zawartości przekraczającej 10 mg/kg). Znaczny poziom dodanego siarczynu może mieć cydr, białe wino i suszone owoce.

Salicylany. Mamy problem

Z salicylanami jest pewien problem. Są dosyć powszechne w warzywach i owocach i wykazują pozytywne działanie przeciwzapalne. Mają też jednak drugą twarz. Salicylany biorą udział w procesach hamujących powstawanie łańcuchów kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3, które są potrzebne do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Między innymi z tego powodu dzieci ze zdiagnozowanym ADHD często zaleca się dietę ograniczającą wpływ salicylanów. Wciąż trwają badania nad tymi mechanizmami i według badaczy aby kwas salicylowy działął przeciwzapalny potrzebuje DHA (kwas dokozaheksaenowy) i EPA (kwas eikozapentaenowy). Wiążąc je organizm może mieć problem z odpowiednim poziomem kwasów omega-3 i cynkiem.
Trudno więc uciec całkiem od salicylanów w diecie. Można jednak wzbogacić posiłki o produkty bogate w kwasy omega-3: ryby, oleje (z wiesiołka dwuletniego, ogórecznika, lniany).

Fastfood tuczy i denerwuje

Wysoko przetworzona, tak zwana szybka żywność (wiąże się to z czasem przygotowania produktu, a więc i jego obróbką termiczną i wykorzystaniu niezdrowych tłuszczów) zawiera izomery trans nienasyconych kwasów tłuszczowych. Frytki, pączki, burgery mogą kusić zapachem i smakiem (często wzbogacanych substancjami o których pisaliśmy powyżej), ale równocześnie mogą przyczynić się do powstania zespołu nadpobudliwości.
Żywność bogata w tłuszcze trans często jest także uboga w witaminy i minerały ważne dla funkcjonowania układu nerwowego. Trans są wrogami naszego zdrowia, przyczyniają się do powstawania chorób nowotworowych, miażdżycy.

Jak żyć w gąszczu niebezpieczeństw

Powyższe zestawienie nie wygląda dobrze. Otaczają nas produkty bogate w groźne tłuszcze i inne składniki zaburzające funkcjonowanie organizmu. Jak więc chronić przed tym dzieci? Wbrew pozorom wcale nie jest to droga pełna wyrzeczeń. Fastfood nie jest zdrowy, ale wyjaśnienie dziecku jakie niesie zagrożenia dla jego zdrowia ułatwi ograniczanie spożycia tego śmieciowego pokarmu. Możemy czasem zgodzić się na wyjątek, ale burger, frytki czy pączek, nie powinny być nagrodą. Możemy zgodzić się najwyżej na małe odstępstwo od zdrowej reguły.
Podobnie jest z cukrem, którego wokół jest masa. Przepisy w szkołach już ograniczają dostęp do słodyczy. Nikt z nas jednak nie jest w stanie zupełnie odciąć dziecka od czekolady, cukierków, słodkich napojów. Wcale nie musimy tego robić. Warto jednak ograniczać spożycie słodyczy i cukru dodawanego do codziennych posiłków, częściej zastępować białe pieczywo, ciemnym. Stopniowo ograniczać w ogóle pokarmy mączne. Razowy naleśnik okaże się szybko równie wdzięcznym „opakowaniem” warzyw, sera, ryby co tradycyjna kanapka z białej bułki.
Przed półką z produktami warto spędzić chwilę na lekturze etykiet i wybrać tę, która ma mniej różnych „E”. Jeśli już chcemy grilować mięso, to unikajmy tych produktów, które są przygotowywane wcześniej w sklepie i mają konserwanty ulegające podczas pieczenia toksycznym przemianom. Z resztą podobnie jest z wędlinami naszpikowanymi środkami poprawiającymi zapach, kolor i przedłużającymi świeżość.

Edukacja od początku

Trudniej jest wytłumaczyć nastolatkowi uczącemu się po nocach do klasówki, że duże ilości kawy mogą mu zaszkodzić, sprawią, że będzie rozdrażniony i w efekcie pojawią się kłopoty z utrzymaniem uwagi, gdy od dziecka widział rodziców popijających kawę na pobudzenie. A przecież kawę można zastąpić choćby zieloną herbatę, która oprócz kofeiny zawiera także łagodzącą l-teaninę. Kawa też nie jest „złem” i ma wiele prozdrowotnych właściwości. Wytłumaczenie dziecku od wczesnych lat jakie są efekty działania kofeiny ułatwi potem poszukiwanie alternatyw.
Podobnie jest z witaminami. Cukierki witaminowe to bardziej próba rozgrzeszenia się przez rodzica. Mają masę cukru i niewiele dobrze przyswajalnych witamin. Lepiej zadbać o to, żeby nasza pociecha zjadła trochę prawdziwych witamin z owoców i warzyw, a dodatkowo może dostać cukierka już bez owijania w złudne źródło witamin.
Podobnie jest z kwasami tłuszczowymi. Warto eksperymentować z olejami roślinnymi w posiłkach a plasterek wędliny zastąpić kawałkiem wędzonej ryby. Gdy nasze dziecko od małego będzie się uczyć jak jeść zdrowo i mieć świadomość z czego jest zrobiony posiłek, samo szybko powie nam, że zdrowe jedzenie jest dla niego najlepsze.