Strona główna » Wiedza » Profilaktyka i leczenie » Ubichinol czy ubichinon? To nadal Q10

Ubichinol czy ubichinon? To nadal Q10

Czytając reklamy rozmaitych suplementów diety, często można spotkać się z określeniem, że któryś z nich zawiera ”aktywną” formę koenzymu Q10. Do walki o serca i portfele klientów wytaczane są dwa działa: ubichinon i ubichinol. O co tu tak naprawdę chodzi?

Koenzym Q10 to faktycznie fascynujący składnik, badany przez naukowców od dziesięcioleci. Chemicy dostrzegli bowiem witaminopodobną substancję obficie występującą w tkankach, które potrzebują dużo energii do efektywnej pracy. Mózg, serce i wątroba działają nieustannie i potrzebują „paliwa”. Dla naszych komórek taką „czystą energią” jest ATP (adenozynotrifosforan). W laboratoriach okazało się, że do produkcji tego ATP potrzebny jest pewien składnik: koenzym Q10. Może mieć on dwie formy: ubichinon i ubichinol. Obie są aktywne i obie biorą udział w rozmaitych reakcjach w komórkach naszego ciała.

Powszechny ubichinon

Najbardziej powszechną na rynku postacią Q10 jest ubichinon (przy okazji sama nazwa ubichinon bierze się od angielskiego słowa „ubiquitous”, czyli wszechobecny – bo występoiwał powszechnie w tkankach badanych przez odkrywców i „quinone” – chinon).To forma utleniona, czyli taka, która wiąże ze sobą cząsteczkę tlenu i odgrywa podstawową rolę w metabolizmie energetycznym komórki. Jeśli chcemy być bardziej precyzyjni, to ubichinon pełni kluczową rolę w syntezie ATP.

Ubichinol to z kolei forma zredukowana, czyli pozbawiona tlenu. Można więc powiedzieć, że jest jego głodna i chce go szybko złapać. To z kolei sprawia, że może on pełnić skuteczną rolę przeciwutleniacza: wiąże ze sobą tlen, który szukając sobie miejsca, mógłby zaatakować inne cząsteczki (takie formy tlenu nazywamy wolnymi rodnikami).

Nie ma więc prostej odpowiedzi na pytanie, która forma Q10 jest lepsza. W zależności od tego, czy koenzym ten znajduje się we krwi, czy w mitochondriach substancja przekształca się do formy, która jest potrzebna w konkretnej sytuacji.

We krwi i limfie Q10 jest istotny ze względu na swoje właściwości antyutleniające (ubichinol). W mitochondriach substancja ta wspiera procesy metabolizmu energetycznego, przekształcając się nieustannie między ubichinonem a ubichinolem.

Serce pragnie Q10

Wyobraźmy sobie choćby serce. To niezwykle sprawna pompa tłocząca nieustannie krew w naszym ciele. Serce ma jednak także ogromny apetyt na energię. Bije 100 000 razy w ciągu dnia, 37 milionów razy w roku i 2,5 miliarda razy w życiu. Bez przerwy w mitochondriach tego mięśnia ubichinon przekształca się w ubichinol podczas przemian zachodzących w łańcuchu oddechowym wytwarzającym ATP. Warto więc zadbać o odpowiednią dietę bogatą w składniki, które pomogą nam w utrzymaniu odpowiedniego poziomu koenzymu Q10. Dla wielu osób pomocna może być suplementacja. Wybierając preparat warto zwrócić uwagę, na sposób jego przygotowania. Q10 jest wchłaniany w jelicie cienkim. Tu trzeba jednak wrócić do biochemii. Koenzym ten ma naturalnie wysoką masę cząsteczkową i słabo rozpuszcza się w wodzie (jest rodzajem tłuszczu). Z jelita przedostaje się do układu limfatycznego, a na koniec do krwi i tkanek.

Ubichinol w wersji nano

Aby poprawić przyswajalność koenzymu Q10 można go poddać niezwykłej obróbce. Dzięki technologicznemu procesowi składniki odżywcze rozpuszczalne w tłuszczach są przekształcane w składniki amfifilowe, czyli substancje rozpuszczalne zarówno w tłuszczach jak i w wodzie. Odbywa się to poprzez umieszczenie składników rozpuszczalnych w tłuszczach w rozpuszczalnej w wodzie otoczce o rozmiarach nanometrycznych, zwanej micelą.

Nanotechnologia to obróbka niewyobrażalnie małych cząsteczek. Nanometr to 1 miliardowa część metra. Z kolei 1 micela może mieć 30 nanometrów i zawierać na przykład 400 cząsteczek Q10…