Strona główna » Wiedza » Profilaktyka i leczenie » Rutyna: przepis na odkrycie naukowe

Rutyna: przepis na odkrycie naukowe

Albert Szent-Györgyi to jedna z najciekawszych postaci historii współczesnej. Jest laureatem nagrody Nobla. Komitet w 1937 r. wziął pod uwagę między innymi jego odkrycie witaminy C. Już wtedy wydawała się ona panaceum.

Dziś wiemy, że współdziała w biosyntezie kolagenu, przyspiesza proces gojenia się ran i zrastania kości. Uczestniczy w w biosyntezie hormonów kory nadnerczy, metabolizmie tłuszczów, cholesterolu. Witamina C wspiera ponadto regenerację ważnej dla serca, mózgu i skóry witaminy E. To nie koniec: witamina C podnosi odporność organizmu, ma właściwości bakteriobójcze w stosunku do niektórych drobnoustrojów chorobotwórczych, ułatwia przyswajanie niehemowego żelaza i uczestniczy w wytwarzaniu krwinek czerwonych, jest bardzo silnym przeciwutleniaczem. To nie wszystkie funkcje niezwykłej witaminy, to Szent-Györgyi szukał kolejnych jej zastosowań.

Szczelniej z rutyną

Dlaczego ta historia jest nietuzinkowa? Otóż Węgier witaminę C odkrył trochę przez przypadek W 1928 roku podczas żmudnych badań uzyskał z wyciągów z nadnerczy, kapusty i pomarańczy związek, który nazwał kwasem heksuronowym (potem nazwanym witaminą C).

Podczas wielu niezwykłych badań nad witaminą C odkrył kolejny związek – wzmacnianiający naczynia krwionośne i zapobiegający ich nadmiernej przepuszczalności. Według Szent-Györgyi’a była to witamina P. Skąd taka nazwa? Węgierski biochemik był pod wrażeniem swoich badań, które wskazywały rutynę jako ważną substancję uszczelniającą naczynia krwionośne. P wziął więc z angielskiego słowa “permeability”- przepuszczalność. Znów jednak nazwa, którą opracował została zastąpiona przez inną – rutynę.

Rutyna na froncie

Za odkryciem rutyny także stał w pewnym stopniu przypadek. Przyjaciel Szent-György’a cierpiał z powodu krwawiących dziąseł. Każdy zakochany w podróżniczych i historycznych książkach czytelnik słyszał o tej chorobie. Występowała ona między innymi u marynarzy, których dieta była uboga w warzywa, owoce i wątróbkę.  W średniowieczu choroba ta nękała rycerzy krzyżowych, ruszających na długie wyprawy. Pod koniec XV wieku Vasco da Gama podczas swej podróży dookoła przylądka Dobrej Nadziei stracił 2/3 załogi z powodu gnilca. Wszyscy ci nieszczęśnicy uniknęliby pewnie cierpienia, gdyby słyszeli o doświadczeniach Wikingów. Zabierali oni na swoje statki cebulę bogatą w witaminę C.

Co ma to wspólnego z węgierskim naukowcem i jego kolegą? Drogą jest trochę pokrętna, bo wiedzie jeszcze przez okopy I Wojny Światowej. Szent-Györgyi został wysłany na front by leczyć żołnierzy. Wielu z nich cierpiało właśnie na szkorbut. Tyle, że Albert nie cierpiał roboty w lazarecie. Postrzelił się w rękę i wrócił do domu w objęcia Kornéli Demény i wytęsknionego laboratorium anatomicznego swojego wujka. Chciał ponadto kontynuować studia medyczne, przedkładając zbieranie wiedzy teoretycznej nad monotonną praktykę krwawych lazaretów zdobiących zaplecza linii frontu.

Jak uratować przyjaciela?

Przejdźmy do czasów nieco późniejszych. Bogatszy o barwne opowieści o Wikingach i własne doświadczenia, Szent-Györgyi, zabrał się za leczenie swojego przyjaciela, który nadal miał problemy z dziąsłami. Wiedział, że czysta witamina C nie wystarcza do całkowitego wyleczenia szkorbutu, który mógł być przyczyną krwawień. Zabrał się więc za eksperymenty. Sprawdzał jak działa kwas askorbinowy w towarzystwie bioflawonoidów. Dzięki temu odkrył, że rutyna (jeden z bioflawonoidów) wspomaga działanie witaminy C.

Dostrzec to, czego nikt nie zauważył

W ten sposób wracamy do początku opowieści. Węgierski Noblista stwierdził kiedyś: odkrycie naukowe polega na tym, ze widząc to, co wszyscy inni, dostrzega się to, czego nikt nie zauważył.

Trochę tak właśnie jest z rutyną. Jest ona łatwo dostępna a często nie dostrzega się jej szukając suplementów chroniących zdrowie.

 

Albert Szent-Györgyi and the Discovery of Vitamin C: Thinking What No One Had Thought

The Crazy Ape, Albert Szent-Györgyi