Strona główna » Wiedza » Profilaktyka i leczenie » Magia smaku karczocha

Magia smaku karczocha

Wielka przygoda może zacząć się na języku. Smaki budzą nasze wspomnienia, ukryte uczucia, poruszają emocje. Smaki są także drogowskazami lub znakami ostrzegawczymi. Mogą nam także wiele powiedzieć o tym jak jedzenie może na nas działać. Nie bez powodu mówimy, że gorzki pobudza trawienie. Fascynujące jest to, że ta sama substancja, która wpływa na nasze zmysły, ma też wpływ na funkcjonowanie organizmu.

Karczoch takich związków gromadzi w swoim wnętrzu naprawdę wiele. Cennym magazynem są liście. I tu pierwsze zaskoczenie. Na zdjęciach najczęściej eksponowany jest piękny kwiatostan, to on także jest bohaterem kuchennych eksperymentów. Tak naprawdę są to przylistki, a w kuchni stosuje się tak zwane „serce” karczocha, czyli najbardziej wewnętrzną, najdelikatniejszą, część kwiatostanu. Tymczasem… prawdziwe skarby natury ukryte są także w liściach.

Gorzki liść karczocha

Substancje czynne, o których czytamy w rozmaitych badaniach naukowych zawarte są w całej roślinie, ale najczęściej do produkcji suplementów i leków stosuje się niezbyt smaczne liście, wyrastające z łodygi. Dlaczego są one niesmaczne? Zawierają najwięcej goryczki. Dokładniej pisząc – laktonów seskwiterpenowych. Jednym z nich jest cynaropikryna. Zdaniem badaczy, to ona w największym stopniu odpowiada za gorzki smak liścia [1].

Trudno byłoby więc, nie krzywiąc się, przełknąć nam sałatkę z liści karczocha. Choć gorzką sławą zainteresowali się producenci piwa, sięgający po roślinę dla wzmocnienia smaku, niektórych gatunków tego napoju, to większość ludzi nie przepada za nadmiarem goryczy. Natura jest jednak przewrotna i pożywienie o takim smaku podsuwa nam jako pomocne w trawieniu. Tak właśnie jest z karczochem.

Związki goryczkowe obecne w liściach tej rośliny pobudzają wydzielanie śliny, soków trawiennych i żółci, dzięki czemu ekstrakt może w odpowiednich ilościach łagodzić objawy niestrawności oraz zmniejszać dolegliwości związane z wystąpieniem zespołu jelita nadwrażliwego objawiającego się biegunkami, zaparciami czy wzdęciami.

Po karczocha na niestrawność

Nie jest to tylko akademicka teoria. Od setek lat karczoch był obecny w medycynie naturalnej właśnie jako wsparcie dla trawienia. Sięgano po niego także po zbyt sutych biesiadach. Obecnie ludowe mądrości są weryfikowane w laboratoriach. W jednym z badań w grupie ok. 200 osób z niestrawnością zespołem jelita nadwrażliwego,  2-miesięczna suplementacja ekstraktem z liści karczocha (minimum 320 mg dziennie), wpłynęła na zmniejszenie liczby osób z naprzemiennie występującymi biegunkami i zaparciami (z 52% do 32%). Natomiast liczba osób, które pracę jelit odczuwały jako prawidłową zwiększyła się z 18% do 39% [2].

Ekstrakt z liści karczocha (minimum 320 mg dziennie) wypróbowali także naukowcy z University of Reading. Wśród ok. 500 osób z niestrawnością zaobserwowali zmniejszenie o 40-50% bólu i dyskomfortu występującego w postaci: nudności, wymiotów, pieczenia w klatce piersiowej i skurczów w górnej części brzucha [3].

Karczoch zmienia smak

Karczoch ma także inne, dosyć tajemnicze zastosowanie. Może on zmieniać smak jedzenia. Nie jest to takie trudne do przetestowania na sobie, choć nie polecamy takich prób. Należałoby zrobić ekstrakt z karczocha i wypłukać nim usta. Po takim zabiegu nawet kwasek cytrynowy czy chinina będą smakowały słodko. Zdaniem badaczy wpływ na to mają kwas chlorogenowy i cynaryna.

Oczyszczanie wątroby karczochem

Oba te związki mają także inne działanie. Pomocna w oczyszczaniu wątroby z pozostałości szkodliwych związków jest na przykład cynaryna. Jej działanie było analizowane m.in. w badaniu na zwierzęcych komórkach wątroby, w którym potwierdzono jej ochronne właściwości przeciwko toksycznemu działaniu tetrachlorku węgla (pochodnej metanu)[5].

Z badań wynika ponadto, że działanie przeciwutleniające cynaryny oraz kwasu chlorogenowego polega na wiązaniu jonów metali i pochłanianiu wolnych rodników (które mogą uszkadzać komórki i tkanki) oraz na hamowaniu utleniania cholesterolu frakcji LDL (utlenione cząsteczki „złego” cholesterolu mają większą zdolność przyczepiania się do ściany tętnic, co zwiększa ryzyko tworzenia ognisk miażdżycowych) [6].

Smak, którym kusi karczoch może mieć więc wiele różnych oblicz. Kryją się za nim fascynujące związki, które mogą wspierać organizm człowieka w rozmaity sposób. A zaczyna się tak niewinnie: od kwiatów i języka…