Strona główna » Wiedza » Fitness » L-karnityna? Tak! Ale jaka?

L-karnityna? Tak! Ale jaka?

Karnityna jest coraz częściej stosowana podczas leczenia chorób serca, wątroby, nerek, niepłodności. Masową popularność karnityna zyskała dzięki doniesieniom o jej wpływie na redukcję tkanki tłuszczowej i poprawę przemian energetycznych w komórkach. W skrócie oznacza to, że łatwiej możemy chudnąć, a nasza wytrzymałość i zdolność do aktywnego trybu życia ulega poprawie. Nic więc dziwnego, że na rynku jest bardzo dużo preparatów, które krzyczą do nas kolorowymi reklamami: chudnij, szybciej biegaj, podnoś więcej ciężarów, piękniej w oczach. Tylko jak rozumieć te wszystkie reklamy i jak wybierać spośród tylu ofert?

Karnityna? Lepsza jest l-karnityna

Po pierwsze zastanów się do co chcesz osiągnąć? Jeśli karnitynę przepisał ci lekarz lub specjalista żywienia, to rozwiązanie problemu jest dosyć proste: stosuj się do jego zaleceń. Jeśli kierujesz się chęcią poprawy swojego stanu zdrowia, sylwetki i nie wiesz jak zacząć przyjmowanie karnityny, to należy pamiętać, że preparat z karnityną jest uzupełnieniem diety i sposobu życia. Karnityna może nam pomóc, gdy dołączymy ją do treningów aerobowych (tlenowych), czyli wykonywanych przez ponad 30 minut w umiarkowanym tempie (np.: bieg, jazda na rowerze, pływanie, nordic walking).

Karnityna optymalizuje działanie naszego organizmu tak, by łatwiej sięgał po tłuszcze i szybciej produkował z nich energię. Aby jednak ten proces poruszyć należy jednak wstać z kanapy i zacząć się ruszać. Jeśli zważymy wszystkie za i przechylą one szalę na stronę karnityny, to koniecznie trzeba przeczytać etykietę produktu, który kupujemy. Istotna jest nawet jedna literka “L”. Oznacza ona naturalną formę, która jest łatwiejsza do przyswojenia przez organizm.

Jak dawkować l-karnitynę?

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, bo znów musimy wrócić do korzeni, czyli do przyczyn dla których sięgamy po ten środek. Karnityna znajduje się bowiem w pożywieniu (najwięcej jest jej w czerwonym mieęsie). Jesli więc jemy produkty pochodzenia zwierzęcego możemy uzyskać średnio około 60-180 miligramów karnityny dziennie. Inaczej sytuacja wygląda u wegan, którzy spożywają jej ok. 10-12 mg. Większość (54-86%) karnityny jest wchłaniana w jelicie cienkim i przedostaje się do krwiobiegu. Jeśli potrzebujemy jej więcej, to przyjmuje się, że osoba zdrowa, aktywna fizycznie potrzebuje ok. 600-1000 mg, dwa lub trzy razy dziennie.

Dawki mogą się różnić w zależności od masy mięśniowej i celu jej stosowania (kulturyści suplementujący l-karnitynę w celu podkreślenia odpowiedniej rzeźby łączą znacznie większe dawki l-karnityny z termogenikami). Wielu lekarzy w przypadku niewydolności serca i dusznicy przepisuje od 1,5 do 2 g l-karnityny dziennie. Osoby z neuropatią cukrzycową – 3 g dziennie, z zespołem przewlekłego zmęczenia – 500 mg do 1000 mg dwa do czterech razy dziennie. Kardiolodzy zalecają pacjentom np. 600 mg do 1200 mg trzy razy na dobę. Zawsze jednak decydujący głos ma lekarz, podobnie jest w przypadku dzieci i kobiet w ciąży, które muszą być pod szczególną opieką.

Być w formie z odpowiednią formą karnityny

Wiemy już więc, że powinna być to l-karnityna w minimum 500 mg tabletkach. Jednak w wielu artykułach możemy przeczytać, że jakaś jest lepsza lub gorsza. Faktycznie można użyć takiego uproszczenia. “Lepsza” czyli efektywniejsza jest tzw. acetylowana l-karnityna. I w tym miejscu niezbędne są drobinki wiedzy z fizjologii i biochemii. Karnityna jest substancją, która przypomina witaminę. Można ją porównać do tragarza, który roznosi po naszym organizmie specyficzne tłuszcze, które służą potem do wytwarzania energii. Serce nie ma wielkiego problemu z wpuszczeniem takiego tragarza, wraz ze swoim cennym bagażem, do swoich komórek.

Mózg ma jednak bardziej restrykcyjne zasady i stawia tzw. barierę krew-mózg. Normalny tragarz z napisem karnityna na koszulce nie przedostanie się więc ze swoją porcją paliwa do centrum zarządzania naszym ciałem. Jest jednak pewien wyjątek. Karnityna może dostać “paszport” do mózgu, czyli mieć przyłączoną grupę acetylową. Zmienia ona budowę karnityny i pozwala jej na przedostanie się do mózgu, gdzie działa ochronnie na komórki nerwowe. Zyskuje także inną ważną dla nas funkcję. Owa grupa acetylowa może być w mózgu uwalniana i brać udział w tworzeniu acetylocholiny. To z kolei jest bardzo ważny neuroprzekaźnik, który uczestniczy w procesach kontroli nad pracą mięśni i gruczołów wewnętrznych. Dzięki acetylocholinie myślimy, zapamiętujemy – funkcjonujemy.

W kompleksie z l-karnityną

Podejmując decyzję o zakupie preparatu z l-karnityną warto sprawdzić jak bardzo wszechstronne ma ona działanie. Dobrze jest bowiem by występowała ona w towarzystwie różnych form i uzupełniających działanie aminokwasów. Wówczas możemy mówić o efekcie synergii, który poprawia skuteczność preparatu. Wiemy już, że powinna to być l-karnityna, najlepiej gdy razem z nią otrzymamy także dawkę acetylo l-karnityny. To nie koniec. Na etykiecie warto poszukać także arginianu acetylo-L-karnityny, który zwiększa poziom tlenku azotu w organizmie. To szczególnie istotne dla panów bowiem arginina poprawia rozszerzanie naczyń krwionośnych (także w obrębie narządów płciowych) oraz krążenie w kończynach i mózgu. Arginina poprawia ponadto wykorzystanie karnityny, co pomaga zwiększyć liczbę i ruchliwość plemników. Arginian acetylo-L-karnityny działa także ochronnie na komórki nerwowe. Innym istotnym składnikiem kompleksu karnitynowego jest taurynian acetylo-L-karnityny oddziaływający na serce, oczy i wątrobę.

Warto także sprawdzić, czy w składzie znajduje się gPLC (glicyno-propionylo-L-karnityna), poprawiający wchłanianie karnityny przez ścianki jelit. Badania wykazały, że włączenie gPLC pozwala znacznie zwiększyć wskaźniki absorpcji i wykorzystania karnityny przez komórki organizmu.

Z czym to jeść?

A więc warto wybierać l-karnitynę z acetylo l-karnityną i arginianem oraz gPLC. Kurację można też wzmocnić kompleksem witamin B. Początkowo uważano, że karnityna to część kompleksu witamin B, ze względu na zbliżoną budowę.